wtorek, 18 października 2016

17 października 2016 r.
"Światem zaczęła rządzić jesień, topi go w żółci i czerwieni".

Ten poranek był jak w piosence "Remedium" Maryli Rodowicz, którą zresztą bardzo lubię i cenię. Co prawda, nie wsiedliśmy do pociągu byle jakiego, ale poniosły nas w świat nasze nogi, wspomagane przez niezastąpione kijki. Dzisiejszy szlak wiódł ulicą Ogrodową, Promową przez mostek do Nicponi. Tego roku obrodziły drzewa owocowe, które spotkać można dosłownie wszędzie. Oto jedno z nich przy ulicy Promowej. 


Po drodze czekały na nas żywe niespodzianki: gęsi wędrowniczki, pasące się na łąkach i polach krowy oraz ... sarny.

W Nicponi zachwycił nas drewniany dom ozdobiony jesiennymi kwiatami i owocami. Prawda, że pięknie. 

Wiejący tego dnia dosyć silny wiatr srebrzył liście drzew na naszym szlaku.
W dali, wśród pól szumiały wierzby (prawie płaczące), pysznił się przydrożny głóg. Polski jesienny pejzaż.
I wśród tych pięknych okoliczności przyrody - my, gniewscy, ale nie gniewni włóczykije. 

Zapraszamy każdego chętnego do wspólnych wędrówek po obrzeżach Gniewu i nie tylko. 


poniedziałek, 10 października 2016

10 październik 2016

W naszych wędrówkach nastąpiła usprawiedliwiona tygodniowa przerwa. 3 października na Zamku w Gniewie uroczyście rozpoczynaliśmy nowy rok akademicki. Symbolicznie też wydarzenie to oddzieliło nasze rowerowe wycieczki od spacerów z kijkami. Od dzisiaj aż do późnej wiosny jesteśmy już tylko Włóczykijami.
Jak w każdy poniedziałek spotkaliśmy się koło budynku dawnej gazowni.
Co prawda, pogoda nie do końca nam sprzyjała, ale nie przestraszyliśmy się siąpiącego kapuśniaczku i wyruszyliśmy na pierwszą jesienną wędrówkę do nicpońskiego lasu. Ślady jesieni można zobaczyć wszędzie, nawet przed restauracją "Abażur", gdzie pyszniły się piękne dynie.

Podobno pojawiły się grzyby, mieliśmy więc nadzieję, że chociaż jednego przy drodze znajdziemy. Niestety, ale widzieliśmy za to ślady leśnej zwierzyny i w pewnym momencie mignęła nam także sarna. Na łąkach smętnie trwały zniszczone drzewa. Czyżby robota bobrów?

 W lesie grupa włóczykijów podzieliła się: część kontynuowała spacer, pozostali zawrócili do Gniewu. Dotarliśmy na nasze ulubione wzniesienie, gdzie przez chwilę odpoczywaliśmy.
Schodząc w dół, planowaliśmy już, że zimą będziemy tu zjeżdżać na czym się tylko da. Droga powrotna wiodła przez drewniany mostek na Wierzycy. 
Właściwie żałowaliśmy naszej decyzji, bo droga była rozjeżdżona przez traktory, które nie oszczędziły także i samego mostka. Zakazy wjazdu ciężkim pojazdom zniknęły z jednej i drugiej strony kładki. Tak to wygląda.
Konieczne jest przywrócenie porządku na drodze od mostku do Nicponi - nawiezienie tłucznia, wyrównanie jej, no i, oczywiście, uzupełnienie brakujących znaków drogowych.
A w Gniewie powitał nas, machając albańską flagą Miś Maciuś.
Jeśli chcecie poznać uroki jesieni, a potem zimowych i jesiennych spacerów z kijkami - przyłączcie się do nas. Każdy poniedziałek, godz.9.30 koło gazowni na ul. Konopnickiej. Pozdrawiamy wszystkich włóczykijów.