środa, 4 września 2019

10 wrzesień 2019
Dzisiaj trasa wycieczki powiedzie przez Piaseckie Pola i do Królów Lasu. Żeby tam dojechać, trzeba wspiąć się na gogolewską górkę, z którą jak do tej pory nie ma większych problemów. Nawierzchnia drogi jest nowa, jedzie się więc nieźle. Na wzniesieniu zatrzymaliśmy się przy kapliczce na papieskim szlaku.

Kapliczka ta została postawiona najprawdopodobniej na początku XX wieku. Miała chronić mieszkańców przed chorobami i nieszczęściami. Wewnątrz kapliczki znajduje się figurka Matki Boskiej.
Na szlaku pielgrzymkowym prowadzącym do Piaseczna - kolejna kapliczka, odnowiona niedawno przez firmę Inwest Kom.

Kapliczka została wybudowana także na początku XX wieku i chroni mieszkańców przed chorobami i nieszczęściami. W czasie wojny Niemcy zniszczyli jej górną częśc, która została odbudowana przez mieszkańców w 1946 r.
Przed samym Piasecznem zatrzymaliśmy się przy metalowym krzyżu z figurą Chrystusa. Postawili go mieszkańcy w 1886 r. Tak, jak wcześniejsze kapliczki miał chronić wieś przed chorobami i nieszczęściami. W 1941 r. Niemcy zdjęli krzyż i chcieli go przetopić. Został on przewieziony do gniewskiej fabryki Maszyn i Odlewni Papendic, gdzie polscy robotnicy schowali go i tak przetrwał czasy okupacji. Po wojnie krzyż wrócił na swoje miejsce.
Kolejna kapliczka, przy której zatrzymaliśmy się w Piasecznie stoi u wylotu drogi prowadzącej do Gniewa.
Kapliczka pochodzi z 1920 r. i została zbudowana jako wotum dziękczynne za powrót Piaseczna do Polski. Na początku wojny zniszczona przez Niemców, a figurka Matki Boskiej została przechowana przez mieszkańców Piaseczna. Po wojnie kapliczkę odbudowano, nadając jej nieco inny kształt. W 2018 r. została odremontowana przez firmę Inwest Kom.
Wjeżdżając na drogę prowadzącą na Piaseckie Pola, zatrzymaliśmy się na chwilę, by przyjrzeć się chociaż z dlaek kapliczce stojącej nieopodal wiatraka. Niestety, na zdjęciach jej nie widać - przysłoniliśmy ją, pozując do zdjęcia.
Jesień zbliża się wielkimi krokami. Czerwienieją głogi, jarzębiny, rajskie jabłuszka. Piękna polska jesień.

W Piaseckich Polach zatrzymaliśmy się na chwilę, by podziwiać winnicę, zagony dyń i rokitnik.


Rokitnik, zwany także syberyjskim ananasem, to prawdziwa bomba witaminowa. Podbna w jego owocach, liściach i korze jest ponad 190 substancji leczniczych.
Skończyła się dobra droga na Piaseckich Polach, wjechaliśmy na szlak wiodący wśród pól, niewielkich wzniesień, stawków.
Zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek przy polu dorodnej kukurydzy.
 

Dalsza droga do Królów Lasu wymagała od nas bardzo ostrożnej jazdy, pełna była nierówności, wysypana gruzem i żwirem. Całe szczęście, że tylko na krótkim odcinku. Wjeżdżając do Królów lasu, oczywiści zatrzymaliśmy się przy kapliczce.
Jak mówią przekazy, w II poł. XIX w. tereny te nawiedziła epidemia cholery. Mieszkańcy wsi ogrodzili ją gęstymi krzewami od strony, skąd nadciągała choroba, a na rozstajach polnych dróg postawili kapliczkę poświęcona św. Rochowi, do którego modlili się, by pomógł im przerwać pasmo tych nieszczęść. Inne podanie głosi, że ponad 100 lat temu, aby uchronić wieś przed zarazą cholery zaprzęgnięto do pługa parę jałowic z bliźniaczych klaczy, a następnie oborano nim potrójnie granice wsi.
W samej wsi mieliśmy nadzieję zatrzymać się przy sklepie. Niestety, wieś została jego pozbawiona. Na krótki odpoczynek i drugie śniadanie stanęliśmy przy kościele pw. św. Mikołaja i św. Rocha. Świątynia została zbudowana w 1806 r. ale jego historia sięga XV wieku. Przy samy kościele -  cmentarz parafialny obudowany murem ceglanym.Wyróżniają się tu grobowce okolicznych rodów. Przed grobem ks. Jana Białkowskiego (1846-1879), charakterystyczny typowy dla wielu cmentarzy ponadmetrowy krzyż żelazny z polskim, mimo lat zaboru pruskiego, napisem
W drodze powrotnej do Gniewu podziwialiśmy pracowników energetyki, którzy pracowali na sieci wysokiego napięcia.Z daleka wyglądali jak ptaki. Żeby ich zobaczyć - powiększyliśmy nieco zdjęcie.
Dotarliśmy do drogi wojewódzkiej prowadzącej do Gniewu, by zatrzymać się już na ostatni odpoczynek i poczekać na naszych kolegów, wracających inną drogą. Na niewielkim wzniesieniu stoi pięknie udekorowana kapliczka poświęcona Matce Boskiej. Ma ona stosunkowo krótki rodowód. Powstała w 2004 r. Projektantem i głównym wykonawcą tej ciekawej pod względem architektonicznym kapliczki jest pan Henryk Reca.
W drugiej połowie XIX wieku był tu tzw. cmentarz pocholeryczny. Tutaj grzebano zmarłych dotkniętych epidemią cholery, która nawiedziła i spustoszyła okoliczną ludność. Po I wojnie światowej dla upamiętnienia tego miejsca pobudowano niewielką kapliczkę z czerwonej cegły, którą później zniszczyli Niemcy. W czasie II wojny światowej miejsce to stało się wiecznym odpoczynkiem wielu żołnierzy radzieckich i niemieckich. To właśnie na tym wzniesieniu grzebano ich ciała. Po zakończeniu wojny ustawiono tam niewielki krzyż z Ukrzyżowanym Chrystusem.


Zakończenie tej prawie pielgrzymkowej wycieczki rowerowej nastąpiło w ogrodach naszych przyjaciół Celiny i Gabrysia, którym bardzo dziękujemy za gościnę. Dobra kawka oraz ufundowane przez Janka lody spowodowały, że nie chciało nam się ruszyć, by wrócić do domowych obowiązków.




wtorek, 20 sierpnia 2019

19 sierpień 2019

Kolejna wyprawa rowerowa ujęta w projekcie "Różne oblicza srebrnej aktywności" dofinansowanym ze środków Polsko - Amerykańskiej Fundacji Wolności w programie Działaj Lokalnie. Nasz cel - punkt widokowy we Wiośle, a na szlaku krótkie chwile zadumy przy kapliczkach i krzyżach przydrożnych.
Trasę rowerową w kierunku Opalenia znamy na pamięć, wiemy, w których miejscach należy się zatrzymać, żeby odpocząć i zebrać cała grupę. Pierwszy przystanek - szczyt wzniesienia w Tymawie.

Po raz kolejny zatrzymaliśmy się za Tymawą w kierunku Jelenicy. Słońce, póki co nam dopisywało, humory również, bo pozostawiliśmy za sobą dwie większe góreczki. 


W Jelenicy, zgodnie z planem, zatrzymaliśmy się przy kapliczce, we wnętrzu której znajduje się figura św. Józefa z Jezusem na lewej ręce. Na cokole jest napis „św. Józefie módl się za nami” oraz daty 1939 – zniszczenie poprzedniej kaplicy przez Niemców i 1994 r. wybudowanie obecnej w nowym miejscu.
W Jelenicy naszą uwagę zwróciła ciekawie zagospodarowana posesja z pięknie wykonanymi w metalu postaciami zwierząt. Można tu zobaczyć m.in. dziki, jelenie, zające. 
Na krótki odpoczynek zatrzymaliśmy się u wylotu wsi w kierunku Opalenia. Otarcie potu,  łyk wody i  w dalszą drogę.

W Widlicach zatrzymaliśmy się na chwilę przy krzyżu przydrożnym, stojącym nieopodal dawnego budynku szkolnego.
Przed nami rezerwat przyrody we Wiośle. Zawsze tu było pięknie, ale teraz teren ten zachwycił nas jako turystów: utwardzone ścieżki, parkingi, drewniane wiaty na wypoczynek, no i nowa wspaniała wieża widokowa. Do tego - ciekawie opracowane tablice informacyjne. Gratulacje!
Na punkt widokowy prowadzi zboczem wzniesienia nowa utwardzona ścieżka. Dla bezpieczeństwa turystów zamontowano solidne ogrodzenie. Czuliśmy się, jak w górach.

Prawda, że pięknie i klimatycznie? Przed nami cel podróży - nowy punkt widokowy. Robi wrażenie! Przy dobrej widoczności można zobaczyć z niego nawet Grudziądz. 

 Z punktu widokowego zrobiliśmy te kilka zdjęć terenu z wiatą wypoczynkową, miejscami dla rowerów.
Czas ruszać w dalszą drogę.




W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na wcześniejszym parkingu.



Na tablicy przeczytaliśmy informację m.in. o Gotliebie Schmidt, który pracował w Kwidzynie przy projektowaniu u wykonywaniu obwałowań i zabezpieczeń Wisły przed powodziami. Za zasługi i 60-letnią pracę postawiono mu pomnik, który przed wojną był czterokrotnie wyższy, niż obecnie i wyglądał jak poniżej.
Dziś oglądamy tylko cokół, na którym w języku niemieckim zapisano osiągnięcia G. Schmidta.

W drodze powrotnej z zaciekawieniem przyglądało się nam stado pasących się koni.
 Nareszcie z górki!
W Opaleniu zatrzymaliśmy się przy czterech kapliczkach. Pierwsza z nich - przy ul. Kasztanowej.
Kolejna duża kapliczka przy kościele. W1929 r. ufundowała mieszkająca tu bogata rodzina Jakubusów (właścicieli młyna). W okazałej kapliczce umieszczono wykutą z betonu postać św. Józefa
Na cmentarzu - kolejna kapliczka. Mieszkańcy wsi jako votum za odzyskanie wolności i nieodległą Polskę ufundowali ją w 1924 r., poświęcając Niepokalanemu Sercu Marii Panny. Poświęcona została przez wikariusza parafii, późniejszego proboszcza Janusza Mitręgę. Jednak po 15 latach została zniszczona przez hitlerowców. Po wojnie jej miejsce zajęła nowa kapliczka wg projektu Jana Kordowskiego.
I ważna dla nas, podróżujących kapliczka, poświęcona św. Krzysztofowi.  Ufundował ją
 w1986 r. opaleński proboszcz Gerard Gromowski. Kapliczkę poświęcił w dzień św. Krzysztofa 25 maja 1986 r. ks. biskup Henryk Muszyński.

 Nieco już zmęczeni podróżą odpoczynek znaleźliśmy w świetlicy wiejskiej, w której czekała na nas pani Basia i gorąca zupa jarzynowa. Przy okazji omówiliśmy szczegóły naszego spotkania integracyjnego, które odbędzie się za niecały miesiąc w Pólku. 
W drodze do Gniewu towarzyszył nam niewielki deszcz, który na szczęście skończył się na potłowskiej górce. Zatrzymaliśmy się przy krzyżu przydrożnym i kapliczce poświęconej św. Janowi Nepomucenowi. Okoliczni mieszkańcy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie historię tej figury. Według nich na początku XVIII w. w czasie dużej powodzi Wisły jej wodami przypłynęła drewniana figura św. Jana Nepomucena. Złowiona została w sieci przez miejscowego rybaka o nazwisku Zimenz. Był on Niemcem, ewangelikiem. Przekazał figurkę rodzinie Nagórskich, u których przechowywana była przez wiele lat. Około 1800 r. w okolicach Tymawy panowała choroba cholery. Mieszkańcy tych okolic, aby upamiętnić miejsce spoczynku swych bliskich postanowili postawić tam kapliczkę z figurą św. Jana Nepomucena. Dalsze losy figurki są niezmiernie ciekawe. ale opowiemy o tym przy innym spotkaniu na trasie.
Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na Wisłę i czas na powrót do domu. Tego dnia nasze liczniki rowerowe pokazały 38 km.

piątek, 16 sierpnia 2019

12 sierpień 2019 r.

Kolejny wyjazd w ramach projektu "Różne oblicza srebrnej aktywności" dofinansowanego przez Polsko - Amerykańską Fundację Wolności w konkursie "Działaj Lokalnie". Tym razem zaplanowaliśmy wyprawę poza granicę naszej Gminy. Mieliśmy nadzieję na wspólną wycieczkę ze srebrnymi amatorami rowerowych wypraw z Jaźwisk i Opalenia. Niestety, nikt do nas nie dotarł. No, cóż - jedziemy do Kwidzyna. Spore wyzwanie, ale na miarę naszych możliwości. Probierzem sił i wytrzymałości zawsze jest górka do Tymawy, pokonywana różnie: na rowerze, prowadząc rower i podjeżdżając etapami. W Tymawie zatrzymaliśmy się chwilę na odpoczynek.



Skręciliśmy na Jelenicę, by podziwiać wspaniałe widoki z Alpami Jana III Sobieskiego. Wieś ze starymi sadami, bujną roślinnością jest przepięknie położona. Jest to jeden z naszych ulubionych szlaków rowerowych z dojazdem do Rzymu! Przyjeżdżajcie i zwiedzajcie!


Na ostatnim wzniesieniu we wsi - krótki odpoczynek i prosta droga na most do Kwidzyna.
 Z Korzeniewa do Kwidzyna prowadzi wygodna i bezpieczna ścieżka rowerowa. Szkoda, że takich nie mamy w naszej Gminie.
Pokonaliśmy już 18 km. Czas na dłuższy odpoczynek i posiłek. Tym razem pizzeria "Don Corleone".

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się chwilę na moście. Poziom wody w Wiśle - bardzo niski, ogromne piaszczyste łachy i przylatujące na nie gromady ptaków. A my po raz kolejny uwieczniamy się na granicy powiatów.
Do zobaczenia za tydzień. Wybieramy się do Widlic. Zapraszamy!