poniedziałek, 5 marca 2018

5 marzec 2018

Mróz zelżał, więc nasza kijkowa grupa z nielicznymi wyjątkami zebrała się przy gazowni, by wyruszyć na kolejny spacer.  Początek wędrówki prowadził, oczywiście, przez Tarasy Wierzycy. Tu skręciliśmy w prawo do lasku, który potem przeradzał się w park miejski.
Kiedy wyszliśmy na łąkę, na niebie pojawiały się klucze powracających z południa ptaków. Zadzieraliśmy głowy do góry i cieszyliśmy się z kolejnych znaków wiosny.


Kolejny etap wędrówki przypominał Pustynię Błędowską - wszędzie piaski, piaszczyste górki i wzniesienia.
Spojrzeliśmy w dół. Jeszcze dwa lata temu wiódł tędy szlak do Rafinerii. Tu miała też miejsce cześć praktyczna naszych warsztatów fotograficznych, rosły nawet małe jodełki. A teraz jest to wielka piaszczysta dziura.


Ruszyliśmy wzdłuż tego największego w Gniewie dołu, oczywiście, dokumentując ten przemarsz.




I znowu rzut oka na piaszczyste dno.


 Skręciliśmy do naszego parku miejskiego, który w swoich wspomnieniach z wielkim sentymentem opisywał Werner Schultz.
"Park miejski jest laskiem mieszanym, w którym znaleźć można zarówno drzewa liściaste jak i iglaste. Duża dolina miedzy wzniesieniami była niegdyś placem zabaw z piaskownicą i łąką. Wokół było stało wiele ławek, na których przesiadały mamy i opiekunki, bacznie obserwując swoje pociechy. Nasi rodzice również przysiedli na odpoczynek, a my dzieci, nigdy niezmęczone, już podjęłyśmy wspinaczkę na leżącą naprzeciwko górę. Na tej górze znajdowała się zawiła droga, która dzieliła się na trzy kolejne. Zawsze wybieraliśmy tę po lewej stronie, bo dobrze wiedzieliśmy, że prowadzi ona do miejsca, z którego rozciąga się wspaniały widok. Można tam było przebywać godzinami i rozkoszować się panoramą. Dokładnie pod nami, znajdowała się Nowa Ameryka oraz gazownia, która otoczona była z każdej strony wysokimi drzewami, tak więc nie psuła wspaniałego widoku. Naprzeciwko widać było łąki nad Wierzycą, po lewej stronie, na południe - tymawskie wzgórza, a na wschodzie na dalszym planie zauważyć można było wieże miasta Gniew. Szczególnie piękna była świeża zieleń rozprzestrzeniająca się między doliną Wierzycy, a tymawskimi wzgórzami. Tuz dalej widać było Wisłę. Tak, nasze gniewskie okolice były naprawdę wyjątkowe!"




Nasza dalsza trasa wiodła wzdłuż ogródków działkowych. Za nimi skręciliśmy w lewo i wspinaliśmy się ku budynkom mieszkalnym na ul. Krasickiego.
Nasz kolega pokazał nam dom, w którym mieszkał w młodości, POM-owską szkołę przyzakładową, do której uczęszczał i boisko, gdzie grał w piłkę nożną.
Droga powrotna była bardzo wietrzna. Czuliśmy jeszcze mroźne podmuchy zimy.

wtorek, 20 lutego 2018

19 luty
Poniedziałek pod znakiem żurawia - zwiastuna wiosny. Ptaki te przylatują na swoje tereny lęgowe pod koniec lutego i zaczynają swoje wiosenne porządki. Postanowiłyśmy je podpatrzeć na nicpońskich mokradłach.
Zbiórka jak zwykle na ul. Konopnickiej. Ruszamy na Tarasy Wierzycy.
Kierujemy się w stronę lasku rosnącego przy dawnej bazie GS przy ul. Gniewskie Młyny. Polecamy tę trasę na niedługie spacery. 


Zatrzymujemy się na małe co nieco. Piesek jest bardzo wtedy zadowolony, bo zawsze dostanie jakiś smakołyk.


Ruszamy dalej polną drogą do Nicponi. Jak zwykle podziwiamy piękne posesje. Gratulujemy ich właścicielom pomysłu na zagospodarowanie przestrzeni oraz dbałość o każdy szczegół.



W oddali na polu stado saren biegnie w stronę lasu. Czy to widać na zdjęciu? Chyba nie.
Dalsza nasza droga w poszukiwaniu żurawi wiedzie wzdłuż lasu. Niestety, słyszymy tylko ich głosy. 



Żuraw to jeden z nielicznych ptaków, który uosabia wiele wspaniałych cech. Jego dostojność potęguje nawet środowisko czy pora dnia. Wyobraźcie sobie mglisty poranek, snujący się nad zaspanymi łąkami nieopodal jezior i lasów. I parę żurawi wyłaniającą się z bieli i poruszającą z niezwykłą gracją, dodalibyśmy – jak na dworze królewskim. Rzeczywiście, żuraw to iście królewski ptak, któremu przypisuje się wręcz arystokratyczne maniery, niekoniecznie dobre, jak chociażby zadzieranie dzioba. Wspomniane cechy dostojności i wzniosłości zostały mu nadane z powodu pięknych, wysmukłych kształtów ciała i wytwornych ruchów.

niedziela, 18 lutego 2018

12 luty 2018 r.
Jeszcze trochę śniegu, ociupinkę mrozu, a bez już czuje wiosnę. Pączki czekają na słońce.

Ruszamy w stronę lasu nicpońskiego.Tu jeszcze zima trzyma się mocno. Po drodze rozważaliśmy nawet organizację kuligu. Wszystko możliwe, byle tylko napadało nieco więcej śniegu. Leśne trakty jakby stworzone do spacerowania!

Wędrówka ma swoje tempo, w którym przewidziany jest także czas na odpoczynek, kanapkę i gorącą herbatę z termosa.

Ruszamy dalej. Nasz marsz z kijkami, jak w wierszu pani Czesławy Krzemińskiej.
Wybierz się, proszę dzisiaj do lasu
na mały spacer wśród świerków i brzóz,
gdzie pachnie żywica, nie słychać hałasu,
gdzie pachnie mchem i ściętym drzewem.
Nie słychać ptaków z ich pięknym śpiewem,
za to rytm serca swego usłyszysz.
Dotarliśmy do Nicponi. Wędrujemy zacisznymi uliczkami. Przed restauracją "Pod abażurem" zatrzymujemy się. Trzeba bezpiecznie przejść przez "jedynkę".

Wracamy do Gniewu. Podziwiamy jego piękną panoramę.